Wybieraj, porównuj i zamawiaj online w najlepszych cateringach dietetycznych w Polsce

Sanepid i PiH – znakowanie żywności oraz prawne wymagania związane z cateringiem dietetycznym

W panelu wzięły udział Pani Agnieszka Szymecka-Wesołowska oraz Pani Katarzyna Szatkowska. Pani Agnieszka Szymecka-Wesołowska jest wspólniczką i współzałożycielką Centrum Prawa Żywnościowego. Doktor nauk prawnych. Wykłada prawo żywnościowe na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Doradza przedsiębiorstwom branży spożywczej we wszystkich aspektach prawa żywnościowego. Członkini Polskiego Stowarzyszenia Prawników Agrarystów oraz Włoskiego Stowarzyszenia Prawa Żywnościowego. Autorka wielu publikacji z zakresu prawa rolnego i żywnościowego w kraju i za granicą, w tym ekspertyz badawczych dla Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Biura legislacyjnego Sejmu RP – z zakresu prawa i polityki rolno-żywnościowej. Prelegentka i trenerka na krajowych i zagranicznych konferencjach i szkoleniach z zakresu prawa żywnościowego. Ekspertka Rady Eksperckiej Krajowej Rady Suplementów i Odżywek, wiceprezes Europejskiego Instytutu Suplementów i Odżywek.

Pani Katarzyna Szatkowska – z wykształcenia technolog żywności i dietetyk, aktualnie specjalista ds. prawa żywnościowego w Centrum Znakowania Żywności (www.CentrumZZ.pl). Uczestniczka licznych projektów naukowych, m.in. Harvard Medical School w USA, University College Cork w Irlandii oraz Norwegian University of Science and Technology w Norwegii. Specjalizuje się w zakresie etykietowania środków spożywczych (w tym suplementów diety), projektowaniu nowych produktów oraz ocenie ich bezpieczeństwa. Regularnie prowadzi też szkolenia – zarówno w formule otwartej jak i zamkniętej. Wspiera firmy bardzo duże i bardzo małe, wskazując nie tylko na obowiązujące przepisy, ale także praktykę kontrolną, orzecznictwo sądowe oraz liczne przewodniki i wytyczne organów krajowych i europejskich. Panel prowadził Przemysław Skokowski współzałożyciel MasterLifeCRM oraz Dietly.pl.

Przemysław Skokowski: Drodzy Państwo, witam serdecznie na kolejnym panelu związanych z branżą cateringów dietetycznych, ich przyszłości, wyzwań i trudności z jakimi musza sobie radzić na co dzień. Tematy, który będziemy poruszać w tym panelu to: znakowanie żywności, sanepid, Państwowa Inspekcja Handlowa oraz prawne wymagania związane z działalnością cateringów dietetycznych. Te tematy dotyczą wszystkich osób, które dostarczają diety pudełkowe. Niejednokrotnie w działalnościach pojawiają się pytania: czy i gdzie udostępniać alergeny? Jakie składniki powinny być udostępnione? W jakiej kolejności? Czy może w ogóle tego nie robić? Wszystkie tego typu problemy i niedomówienia postaramy się wyjaśnić w sposób przystępny.

Szanowne Panie chciałbym zacząć od pytania: jakie informacje powinny być udostępnione zarówno na stronie internetowej jak i na etykietach?

Agnieszka Szymecka-Wesołowska: Dobry wieczór Państwu, uważam, że tutaj trzeba zacząć od tego czym jest catering dietetyczny. Z prawnego punktu widzenia rozróżniamy żywność opakowaną i żywność nieopakowaną. W stosunku do tych dwóch kategorii żywności obowiązują różne wymogi prawne, pomimo że -wydawałoby się – posiłki w pudełkach hermetycznie zapakowane, często w atmosferze ochronnej należą do kategorii żywności opakowanej. Jednak z prawnego punktu widzenia te produkty odnoszą się do definicji żywności nieopakowanej ze względu na wyłączenie w rozporządzeniu unijnym – a mianowicie, że za żywność opakowaną uznaje się taką, która jest faktycznie pakowana, ale jest pakowana do bezpośredniej sprzedaży. Zależało mi, na tym, żeby od tego wyjść, żebyśmy mieli Państwo właśnie taki “wspólny mianownik” do tego czym ta dieta pudełkowa jest. Zakładam, że z tą wiedzą mamy różne przepisy, które obowiązują osobno do żywności opakowanej i nieopakowanej. No i teraz do rzeczy: co musi być udostępnione dla wiedzy Państwa klienta? Rozporządzenie unijne mówi nam tylko o jednym wymogu – o alergenach.

Jednak przepisy unijne mówią jednocześnie, że Państwa Członkowskie mogą przewidzieć dodatkowe wymogi w zakresie znakowania żywności nieopakowanej, pod którą wypada – jak wcześniej wspomniałam – Państwa dieta pudełkowa. Co Polski prawodawca rozporządził? Jest ustanowienie Ministra Rolnictwa, w sprawie znakowania poszczególnych produktów spożywczych. W paragrafie 19 jest cały wyciąg informacji, które w odniesieniu do takich informacji powinny być przekazywane klientom. I co to jest? Jest to nazwa produktu, nazwa producenta, bez adresu. Jest to wykaz składników, który musi się pojawić w takiej informacji. Dodatkowo znajdą tam Państwo inne rzeczy w odniesieniu do konkretnych produktów, jak na przykład pieczywo głęboko mrożone. W tym miejscu również są konkretne wyostrzenia. Ten katalog informacji, który wymieniłam musi znaleźć się w oznakowaniu poszczególnych potraw.

Katarzyna Szatkowska: Chciałabym dla Państwa bardziej szczegółowo powiedzieć jak zrealizować ten wymóg a przede wszystkim tego wykazu składników. Właściwie, to jest najważniejsze i najbardziej czasochłonne co trzeba zrobić, a mianowicie przedstawić dla informacji klienta nazwę i wykaz składników. Proszę uwierzyć, te dwie rzeczy często są bardzo problemowe. Jeśli chodzi o nazwę to właśnie odnośnie rozporządzenia, o którym mówiła Pani Agnieszka to owe rozporządzenie odnosi się do przepisów unijnych i te nazwy mogą być nazwami zwyczajowymi albo czasami muszą być nazwami opisowymi. Nie możemy sobie tak po prostu nazwać, że to jest ciasto. Szanowni Państwo należy opisać, że to jest ciasto biszkoptowe z kremem czy z bitą śmietaną. Jeżeli informują Państwo swojego klienta, że jednym ze składników w danym posiłku jest bita śmietana – to rzeczywiście musimy wykorzystać bitą śmietanę, a nie produkt proszkowy do ubijania, który często pojawia się na kuchennych blatach w branży gastronomicznej. Jeżeli serwują Państwo czekoladowe ciasto czy jakiś czekoladowy deser to też powinna w nim być czekolada a nie tylko kakao.

Widzą Państwo, że już przy samym nazewnictwie środków spożywczych można natknąć się na problem wynikający z duża nieznajomość przepisów. Niektóre nazwy środków spożywczych są uregulowane prawnie, jeszcze w wertykalnych przepisach. Nie zawsze używacie Państwo tylko tych produktów, które są znane. Należy pamiętać, że wykaz składników musi zawierać też alergeny, o których wspomniała Pani Agnieszka. Często spotykam się z sytuacją, w której prowadzący gastronomię są zaskoczeni, że muszą podać pełen wykaz składników. Aby zrobić to dobrze alergeny powinny być na wykazie wyróżnione na przykład: poprzez pogrubienie, podkreślenie, zaznaczenie innym kolorem. Ogólnie mówiąc alergeny muszą być “wpuklone” i przedstawione konsumentowi, w taki sposób aby ten nie miał żadnych wątpliwości. Te alergeny znajdą Państwo w rozporządzeniu unijnym 1169 z 2011 roku – bardzo łatwo odszukać, które składniki są alergenne i wtedy należy je konsumentom udostępnić. 

P.S.: Podsumuję to co zostało powiedziane, żeby wszyscy mieli jasność na czym stoimy. Jeżeli chodzi o definicję pudełek w cateringu dietetycznym mówimy o żywności nieopakowanej. Mamy nadrzędne prawo jakim jest prawo unijne, i w nim mowa jest tylko i wyłącznie o alergenach. Chciałbym zadać pytanie: bardzo proszę odłóżmy na bok polskie przepisy prawne. Czy mogłoby być napisane – pamiętając o nazewnictwie – “ciasto marchewkowe na biszkoptowym spodzie z polewą czekoladową”? Żeby to nie było ciasto z marchewki?

A.S.W.: Mówi Pan teraz o nazwie, nie o alergenach?

P.S.: Tak, właściwie to zmierzam “do samego dołu”. Żywność i opakowania muszą zawierać etykiety, które powinny dokładnie określić: nazwę, co wchodzi w skład opakowania, zawierać informacja o alergenach.

A.S.W.: Tak, tylko podkreślmy jedną rzecz, którą bardzo często można spotkać w branży cateringów dietetycznych. Zdarza się, że na etykietach znajduje się informacja typu “nasze dzisiejsze dania zawiera następujące alergeny” albo “w naszym tygodniowym menu będą takie, i takie alergeny”. Szanowni Państwo, takiego typu przekaz dla klienta jest niezgodny z przepisami. Wymagany jest wykaz składników – i taka informacja musi się znaleźć na pudełkach konkretnego dania.

Alergen musi być zaznaczony – wyraźnie – w wykazie składników, a nie jako informacja dodatkowa. Proszę też pamiętać o takiej instytucji jak informacja o dobrowolnej, niezamierzonej, potencjalnej obecności alergenów. Mówiąc w skrócie: nawet na zwykłych produktach, które są sprzedawane w sklepach spożywczych znajduje się informacja “może zawierać…”. Takiego rodzaju informacja rzeczywiście w diecie pudełkowej może się znajdować. Szanowni Państwo, ale jeśli wiemy, że do przygotowania dania używamy produktów, w których są alergeny – bodajże czternaście na unijnej liście – to ich nazwy, absolutnie muszą być zaznaczone w wykazie składników. 

K.S.: Poświęciłam parę chwil na mówieniu tu o wykazie składników i podkreślam – bo ja również się z tym bardzo często spotykam – to jest jeden z takich najczęstszych mitów, że wystarczy napisać “zawiera takie i takie alergeny”. Spotyka się to w restauracjach i niektórych publicznych miejscach, że właściciele używają piktogramów, które wskazują alergeny. Szanowni Państwo, to nie jest poprawna informacja, bo zgodnie z przepisami udostępniony powinien być wykaz składników. Panie Przemku, wspomniał Pan o przepisach unijnych, krajowych ale należy pamiętać, że nie możemy stosować jednych bez drugich, bo one razem współistnieją. 

P.S.: Dziękuję za wyjaśnienie. Czyli powinna być informacja o daniu, wykaz składników, pokazane i “wpuklone” składniki, które są alergenami. Czy oprócz tego powinna być informacja, że dany produkt zawiera alergeny? Czy to nie jest nawet wymagane?

K.S.: Nie, obowiązkowe jest podanie alergenów, które się w produkcie znajdują – czyli te które są wypunktowane w wykazie składników. Natomiast komunikat: może zawierać ale to komunikat dobrowolny, który rzeczywiście producenci żywności zamieszczają na swoich opakowaniach, ze względów bezpieczeństwa. Zarządzanie ryzykiem, to po prostu w firmach stosują, w cateringach nie widziałam, żeby coś takiego było. 

P.S.: Może nie dokładnie “może zawierać’’. Miałem na myśli sytuacje gdzie konsument zauważa wyjustowane wszystkie składniki, które wchodzą w skład danego dania. Alergeny nie są podkreślone, a na dole zauważalny jest tylko na dole ,, zawiera alergeny’’. 

K.S.: Szanowni Państwo, takiego ogólnego wykazu alergenów nie można robić. Można zrobić dodatkowo, czyli – oprócz alergenów wymienionych, które są, można dodatkowo napisać: ,,może zawierać orzechy’’. Jednak jeżeli jedynym alergenem produktu jest mleko, ale w zakładzie mamy orzechy i nie jesteśmy w stanie nad nimi zapanować, a w tym ostrzec konsumenta przed potencjalnym zagrożeniem, to możemy coś takiego napisać. Drodzy Państwo należy pamiętać, że alergeny rzeczywiście mogą być w bardzo niewielkich ilościach szkodliwe i niebezpieczne dla Państwa klientów.

A.S.W.: Chciałabym jeszcze powrócić do tego wykazu obowiązkowych informacji, pozwolę sobie dodać jedną bardzo istotną rzecz. Mianowicie tzw. ,,wielkiego, nieobecnego’’ czyli informacja o wartości odżywczej. W przypadku żywności nieopakowanej, nie mamy obowiązku podawania informacji o wartości odżywczej. Nie musimy podawać ile w naszym produkcie jest kalorii, tłuszczu, soli, cukru i tak dalej… Mogą to Państwo robić, ale tutaj w zasadzie jest dobrowolność. Jeżeli zdecydują się Państwo na przekazanie tego typu informacji to mamy kilka opcji do wyboru – a w zasadzie dwie. Po pierwsze, możecie Państwo podawać tylko i wyłącznie wartość energetyczną produktu. Po drugie, możemy podawać tylko wybrane składniki odżywcze, czyli – oprócz kalorii możemy dodawać ilość tłuszczu, tłuszczów nasyconych, nienasyconych, bez białka. Podsumowując: wartość odżywcza na pudełkach może się znaleźć, nie musi. Może być podana tylko informacja o kaloryczności posiłku, albo informacja tylko i wyłącznie o kaloriach, tłuszczach i soli. 

P.S.: Chciałbym przejść do teraz do tematu, który nie wiąże się z etykietami. W Polsce mamy dwie ważne instytucje: Sanepid i Państwową Inspekcję Handlową. W zależności od interpretacji – tak jak rozmawialiśmy przed rozpoczęciem panelu dyskusyjnego – catering dietetyczny może ale nie musi dyskutować czy podlega poszczególnym przepisom. Są przepisy Unijne i Inspektorat Sanitarny ale nie do końca mówimy o tym, co wymaga Państwowa Inspekcja Handlowa. W ogólnym rozumieniu można śmiało zapytać: czy to w ogóle wspomniane wymogi podlegają również pod Państwową Inspekcję Handlową? Z tego co wiem PIH wymaga: podania nazw użytych składników w odpowiedniej kolejność składników – w zależności od tego jak procentowo, gramaturą stanowią wagę danego dania, zgadza się?

A.S.W.: Pozwolę sobie na wstęp porządkujący, żebyśmy rozróżnili Państwową Inspekcję Sanitarną od Państwowej Inspekcji Handlowej. Państwowa Inspekcja Sanitarna czyli Sanepid, przychodzi na kontrolę, sprawdza produkty i produkcję pod kontem bezpieczeństwa, czyli czy zachowane są wszystkie procedury, normy sanitarno-higieniczne, bezpieczeństwo produktów. Państwowa Inspekcja Handlowa zajmuje się jakością handlową, w ramach której wchodzi pojęcie znakowania i szerzej przekazywania informacji konsumentom. Jeśli mają Państwo jakieś wątpliwości do właściwości poszczególnych Inspekcji to też warto sobie to rozgraniczenie w głowie trzymać. Nie mamy absolutnie żadnych wątpliwości, że Sanepid ma prawo. Czyli jest właściwy do kontrolowania również firm cateringowych. Wątpliwości pojawiają się w przypadku tego drugiego segmentu, czyli jakości handlowej. Państwowa Inspekcja Handlowa ma właściwość do kontrolowania firm cateringowych. Szanowni Państwo – to nie wszystko – mamy jeszcze jedną Inspekcję: Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno – Spożywczych. To tutaj pojawia się największy problem, ponieważ Inspekcja Handlowa i Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno – Spożywczych zajmują się tą jakością produktów handlowych… razem. W obu ustawach, które regulują działalność tych inspekcji ich kompetencję się nakładają i jest wątpliwość, która z nich ma kontrolować firmy cateringowe? W odniesieniu do Państwowa Inspekcja Handlowa ma wyłączenie, czyli nie kontroluje producenta. I teraz pytanie otwarte. Sięgamy sobie do innych przepisów, mamy definicję i czytamy, że producentem jest przedsiębiorstwo zajmujące się działalnością wytwarzającą produkty i wprowadzającą je do obrotu w zakresie w jakim ma wpływ na bezpieczeństwo tych produktów. W moich oczach firmy cateringowe jak najbardziej klasyfikują się jako producenci, w związku z czym nie powinni podlegać pod Państwową Inspekcję Handlową a pod Państwową Inspekcję Jakości Artykułów Rolno – Spożywczych. Żeby ten temat jeszcze bardziej skomplikować, na potrzeby dzisiejszego spotkania z Państwem kontaktowaliśmy się z wieloma Inspekcjami – w wielu regionach Polski – żeby sprawdzić jak to rzeczywiście wygląda od strony praktycznej. Odpowiedzi były jednoznaczne. Jedyną Inspekcją, która Państwa kontroluje jest Państwowa Inspekcja Handlowa. Ta informacja została potwierdzona przez Głównego Inspektora od Jakości Artykułów Rolno – Spożywczych, który dokładnie powiedział, że ,,my kontrolujemy producentów’’. Z przepisów ustawy wynika, że producentami są też firmy cateringowe. Nikt nie potrafi jednoznacznie określić, czy ta kompetencja jest i jeśli tak to w jakim zakresie – to głównie wynika z takich niejednoznaczności z obu stron w ustawach.

Ale co to tak naprawdę oznacza? Myślę, że najważniejsza rzecz. W sytuacji, kiedy Państwowa Inspekcja Handlowa wszczyna postępowanie kontrolne, można spróbować wdrożyć postępowanie i zakwestionować właściwość Państwowej Inspekcji Handlowej. To jest niezwykle ciekawy temat. Szanowni Państwo prowadzę swojego bloga, i zapraszam Państwa na niego, bo na pewno ten temat poruszę. Takie zakwestionowanie ze strony Państwa może narobić “medialnej famy” wokół tego tematu – ale oczywiście nie ze szkodą dla Państwa. To jest tylko kwestia, która Inspekcja ma właściwość przyjść do Państwa – bo któraś z nich na pewno – to trzeba uporządkować, żeby Państwo czuli się bezpiecznie i wiedzieli co rzeczywiście i kto może. 

P.S.: Wyjaśniliśmy sobie, że cateringi dietetyczne to producenci żywności nieopakowanej. Czy właściciele diet pudełkowych, powinni na swojej stronie internetowej informować o tym co było w menu w danym okresie? Drugie pytanie: Czy muszą być fizycznie, etykiety na pudełkach z posiłkiem, czy może to być po prostu kartka z menu, wykazem składników dla poszczególnych posiłków?

 K.S.: Konsument musi mieć informację przed zakupem. Oznacza to, że musi wiedzieć co kupuje, musi znać nazwę produktu, musi mieć możliwość zapoznania się z wykazem składników i alergenami właśnie i to wszystko o czym wspomniałam powinno znaleźć się na Państwa stronie internetowej wraz z dokładnym menu. Szanowni Państwo, wszystko to o czym mówimy również powinno znaleźć się na opakowaniu w momencie dostawy Państwa diety pudełkowej do klienta.

A.S.W.: Szanowni Państwo, powrócę jeszcze do tego co powinno znaleźć się na stronie internetowej. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że Państwa sprzedaż, która jest prowadzona poprzez strony internetowe, z prawnego punktu widzenia jest kwalifikowana jako sprzedaż kompletna. Warunki prowadzenia takiej sprzedaży są również stricte uregulowane prawnie. Co z tych przepisów wynika? Wynika to, że te wszystkie informacje, o których tutaj rozmawiamy muszą być dostępne przed dokonaniem zakupu. Mało tego, informacje muszą być zamieszczone w materiałach towarzyszących, i oczywiście muszą być przekazane również w momencie dostawy. Pierwsze pytanie, które rodzi kolejne pytanie, a mianowicie: z jakim wyprzedzeniem na stronach internetowych musimy podawać jadłospisy, czy bardzo szczegółowe informacje o produktach? Niestety, jednoznacznie wynika, że muszą być zamieszczone wszystkie informacje dotyczące produktów, na okres na jaki konsument ma możliwość dokonania zakupu. Jeśli oferują Państwo catering z wyprzedzeniem jedno miesięcznym – zdaję sobie sprawę, że jest też szersza perspektywa -to mimo wszystko informacje powinny być podane z odpowiednim wyprzedzeniem. Jak podchodzą do tego Inspekcje? Nie spotkałam się jeszcze z kwestionowaniem tego, ale myślę, że działalność firm cateringowych świetnie się kwalifikuje do podjęcia takiej inicjatywy administracyjnej, do pouczenia specyfiki Państwa działalności. A teraz wracając do Pana pytania. Jaki rodzaj informacji musi się znaleźć na etykietach? Szanowni Państwo, musimy mieć z tyłu głowy, że rozmawiamy o żywności nieopakowanej. A żywność nieopakowana, zgodnie z przepisami rozporządzenia Krajowego, informacje o tej żywności musza być przekazane Państwa klientom, w sposób bezpośredni. Nie mamy bezpośredniego wymogu zamieszczania informacji na każdym pudełku, oczywiście to jest fajne, że konsument korzystający z cateringu dietetycznego ma świadomość co jest jego diecie pudełkowej – a nie tylko w jadłospisie dziennym czy szerszym. Natomiast jak najbardziej do obrony jest ta propozycja wrzucania ulotek z wykazami wszystkich, poszczególnych posiłków w ciągu dnia.

P.S.: Z reguły firmy cateringowe dołączają menu do paczki z dietą, w którym są rozpisane posiłki na cały dzień – łącznie ze składnikami i wartościami odżywczymi.

A.S.W.: Super! Właśnie o to chodzi! Na pudełku możemy mieć zapisaną tylko taką ogólną nazwę produktu, czasem też fantazyjną. Jeśli tak robimy to wtedy na dodatkowej ulotce możemy zamieścić wszystkie pozostałe informacje.

P.S.: Drodzy Państwo czy mają Państwo jakieś pytania do prelegentów?

Gość z widowni: Mam pytanie odnośnie naklejek na pudełkach. Czy wystarczy napis “śniadanie”? Czy napis “śniadanie” i nazwa tej receptury? Czy nazwa receptury musi się znaleźć na menu, które dołączamy do paczki? 

A.S.W.: Tak, jak najbardziej. Jeśli mamy całe opakowanie, które jest szczelnie zamknięte, i które dostarczamy kurierowi, tam znajduje się ulotka z tym wszystkim, z całym wykazem składników do wszystkich posiłków. W takim przypadku nie ma problemu, żeby na samym pudełku opisać tylko ogólnie na przykład “kaczka z ryżem w sosie curry”. 

P.S.: Wydaje mi się, że to chodzi o coś innego… Czyli na pudełko przyklejamy naklejkę “śniadanie” a w dołączonym do zestawu menu piszemy, że to jest śniadanie i wykaz konkretnych rzeczy z jakich się składa. Bo może być tak, że załóżmy, że nie dajemy żadnej informacji, że to jest śniadanie.

A.S.W.: Ja bym przyjęła zasadę czytelności dla odbiorcy końcowego. Bo zgodnie z przepisami mamy takie klauzule, że informacje obowiązkowe muszą być przekazane w sposób widoczny, łatwo dostępny. To jest tylko kwestia interpretacji tego, czy jest wszystko jasne, i czy jest widoczne. Szanowni Państwo, należy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy dla tego przeciętnego konsumenta będzie taka informacja będzie jasna i zrozumiała? Jeśli tak to nie widzę problemu. Ważne, żeby w momencie dostawy i przed zakupem, miał możliwość przeczytać informację o składnikach, o wartościach produktu. 

Gość z widowni: Ja zadam nieco odwrotne pytanie. Jeżeli przedstawimy na stronie internetowej informacje o produkcie, załóżmy na miesiąc, ja wiem, że większość sprzedaje dłuższe terminy. Czy wystarczy, że pokażemy nazwy tych poszczególnych dań? W poniedziałek będzie to danie takie i takie, we wtorek będzie to i to. Czy w tym momencie musimy podać bardzo szczegółową informację, na temat zawartości składników? To jest bardzo ważne, ze względów handlowych…

P.S.: Dokładnie, bo to się sprowadza do tego, że cateringi dietetyczne nie udostępniają menu z tego względu, że to są ich receptury, ich menu, ich pomysł. I ktoś z konkurencji zobaczy. 

Gość z widowni: Czy wystarczy taka formuła, że np. dostęp do szczegółowego menu mają zalogowani klienci? Wchodzę, widzę menu, ale jestem zalogowanym klientem. To bardzo istotna kwestia.

K.S.: Niestety, tak – wszystkie informacje powinny być dostępne przed zakupem czyli wykaz składników i alergeny. Ja wiem, że to jest praktycznie bardzo trudne do realizacji. Pan poruszył jeszcze kwestię receptur. To nie jest tak, że jak podaje składniki to zdradzam recepturę. Szczegółowa receptura i sposób wykonania zostaje nadal tajemnicą. 

A.S.W.: Zainteresowała mnie ta koncepcja widoczności składu tylko dla zalogowanych klientów. Ja myślę, że to jest bardzo ciekawe rozwiązanie, nad którym warto się uchylić. Tylko co czy zapewnienie takie dostępu dla nowych klientów będzie bezpieczne ze względów handlowych? To taka moja bardzo świeża myśl. To na pewno jest temat, który warto przeanalizować i pochylić się, jak to rozwiązać. 

P.S.: W MasterLifeCRM mamy panel klienta, gdzie wymagamy utworzenie konta przez klienta przed zakupem, lub jeśli klient ma to konto bo jest klientem cateringu. Klient po zalogowaniu się widzi wykaz składników, menu, jeszcze przed zakupem. 

A.S.W: Pojawia się pytanie: czy możemy wybranej grupie klientów sprzedawać nasze produkty? Z marketingowego punktu widzenia jako klient firmy cateringowej, gdy wybieram poszczególne oferty na rynku to przyznam, że dla mnie, przy konieczności stworzenia konta, żeby móc zrobić zamówienie od razu przeszłabym do innej firmy. 

P.S.: Tak, wskaźnik konwersji faktycznie spada. Jeśli mam zakładać konto, w kolejnym miejscu to mi się po prostu nie chce. Bardzo słuszna uwaga…

Gość z widowni: Chciałbym nawiązać tego co Pan Przemek powiedział – konkretne menu dla osób, które się zalogują. To ja mam mniej więcej takie skojarzenie, że “kupisz samochód, ale wyposażenie będziesz mógł zobaczyć dopiero jak kupisz ten samochód”. Mam takie przemyślenie na koniec, że catering dietetyczny jest traktowany po macoszemu, jest producentem żywności i wielu przypadkach te informacje o żywności nie muszą się pojawiać. 

A.S.W: Jeśli jest się przedsiębiorcą działającym na rynku to jak najbardziej.

Gość z widowni: Jeśli tak, to dlaczego – przyjmując, że jesteśmy producentem żywności nieopakowanej – nie ma konieczności publikować wykazu składników, przecież to jest najważniejsze? 

A.S.W.: To są wyłączenia, które odnoszą się do poszczególnych kategorii produktów. Działa to na podobnej zasadzie tak jak wyłączenia dla napojów spirytusowych, gdzie nie trzeba zamieszczać informacji o składzie, o okresie przydatności. Szanowni Państwo rozmawiamy sobie o żywności nieopakowanej, o diecie pudełkowej i tam przedstawia się cały wykaz tych składników, informacji obowiązkowych.

Gość z widowni: W tym przypadku najcięższe to publikowanie składników według kolejności, tak jak Pani mówiła. Moim zdaniem receptura, recepturą, ale kucharz może stwierdzić, że tego sosu pomidorowego w tym daniu powinno być jednak więcej i już informacja zawarta na etykiecie jest nieprawdziwa. 

A.S.W.: Cały ten wymóg nakazu składników to jest problem firm cateringowych, ale też całej gastronomii. W momencie, w którym toczyły się prace nad rozporządzeniem odnośnie pakowania produktów spożywczych, myśmy brali udział w pracach nad tym rozporządzeniem. Było tam stanowisko prezesa, który wskazywał jasno na trudności związane z podawaniem wykazu składników, właśnie w tego typu działalności. Ale nie spotkało się to z jakąś szczególną uwagą, pomimo tego, że przedstawialiśmy jak to wygląda w innych Państwach członkowskich Unii. Nie udało nam się tego przewalczyć, bo w wielu innych krajach wystarczy, że są podawane składniki i alergeny. Niestety, bardzo chciałabym powiedzieć Państwu, że nie trzeba, ale nie mogę, przepis jest jasny. 

P.S.: Czyli ten temat był już kiedyś poruszony. Czy powinna być poruszona inicjatywa, żeby wyłączyć catering dietetyczny?

A.S.W: Tak, powinna być poruszona inicjatywa lub projekt nowelizacji tego rozporządzenia. Rozporządzenie jest tak jakby non stop nowelizowane, co chwilę pojawiają się jakieś nowości. Nie wiem czy istnieje stowarzyszenie firm cateringowych.

P.S.: Z tego co wiem takie stowarzyszenie aktualnie nie istnieje, ale uważam to za bardzo dobry pomysł – pomyślimy co możemy zrobić w tym temacie. 

A.S.W.: Działam na wielu stowarzyszeniach innych branż koncernu spożywczego i naprawdę jeśli udałoby się Państwu zawiązać stowarzyszenie lub inną działalność tego typu prawną to wtedy, to się przekłada na realną dyskusję na poziomach decyzyjnych.

Gość z widowni: Mam jeszcze jedno pytanie: podajemy klientom menu, na miesiąc w przód, następuje pewien proces produkcji. Okazuje się, że nie mamy sałaty, używamy więc innego składnika. I co w tym momencie? Jak powinniśmy się zachować?

K.S.: Najprościej byłoby powiedzieć, żeby zmienić informację na menu. Czy to będzie ulotka, czy to będzie naklejka – ta zmiana powinna być dla konsumenta widoczna. Tutaj znowu zmierzamy do problemu realizacji. Wiadomo, że trudno przewidzieć ile wszystkiego potrzeba, ile kucharz nałoży bo kwestia bardzo indywidualna. Przepisy jedno, a praktyka gastronomiczna to drugie…

A.S.W.: Chciałabym jeszcze dodać punkt widzenia tej realnej sankcji, która się pojawia w sytuacji, kiedy mamy zmianę składnika. Przede wszystkim trzeba poinformować o takiej zamianie klienta. Można zastrzec, że jest możliwa zmiana składnika w recepturze dania. Klient powinien się z taką zmianą liczyć. Drodzy Państwo na przykład na Państwa stronie internetowej zamieścić informację, że dzisiaj w naszym posiłku obiadowym zamiast sałaty jest kapusta – taka wzmianka łagodzi odpowiedzialność, która na Państwu spoczywa Pamiętajmy, że po drugiej stronie – mówię o Inspekcjach Handlowych – mamy ludzi, którzy jak najbardziej mają racjonalne podejście i na pewno świetnie zdają sobie sprawę z trudności, jakie mają Państwo ze stosowaniem tych przepisów. 

P.S.: Bardzo Paniom dziękujemy, bo myślę, że temat był niezwykle interesujący i dotyczył każdego na sali. Mam nadzieję, że Państwo wynieśli z tego panelu sporo praktycznych informacji. Wielkie brawa i dziękujemy. 

Film z nagraniem panelu jest dostępy pod linkiem: https://youtu.be/1J6j0reyvKs

www.dietly.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *