Dietly, znajdź najlepszy catering w swoim mieście

Marnowanie jedzenia. Jak ograniczyć ilości jedzenia, które lądują w Twoim koszu! – 7 skutecznych tricków

Niech pierwszy rzuci ogryzkiem ten, kto nigdy nie znalazł w swojej lodówce wędliny o niezbyt przyjemnym zapachu czy warzyw lub owoców, które chwile świeżości miały już dawno za sobą. Pewnie nie raz zdarzyło się to większości z nas. I nie ma w tym nic zaskakującego – według raportu Federacji Polskich Banków Żywności z 2018 r. 42% społeczeństwa przyznaje się do wyrzucania żywności, a 35% osób badanych wskazuje, że robi to przynajmniej kilka razy w miesiącu. W ciągłym pędzie życia niewielu z nas zastanawia się nad tym, ile jedzenia ląduje w naszych koszach na śmieci. A dane na temat skali marnowania jedzenia na świecie są zatrważające – rocznie marnuje się ponad 1,3 mld ton żywności! Taka ilość jedzenia wystarczyłaby na wyżywienie wszystkich ludzi mieszkających w Polsce przez 66 lat. Według statystyk przeciętny Europejczyk wyrzuca w ciągu roku więcej żywności niż sam waży – średnio 90 kg jedzenia na osobę. Brzmi niewyobrażalnie, prawda? A pomyślcie, że te liczby są jedynie szacunkowe, a rzeczywista skala marnowania żywności może być jeszcze większe. W niniejszym artykule dowiesz się, jak dzięki kilku prostym zmianom w życiu możesz wyraźnie ograniczyć marnowanie jedzenia.

Żyjemy w bardzo specyficznych czasach, w których z jednej strony do kosza na śmieci wyrzucane są ogromne ilości jedzenia, a z drugiej strony 2 mld osób na świecie każdego dnia walczy z głodem, ubóstwem i niedożywieniem. Marnowanie żywności stanowi obecnie jedno z najbardziej istotnych wyzwań na całym świecie, w wymiarze zarówno etycznym czy społecznym, jak i ekologicznym. Coraz więcej organizacji poszukuje sposobów, jak poradzić sobie z tym globalnym problemem.

A dlaczego tak naprawdę marnujemy żywność? Przede wszystkim z braku umiejętnego zarządzania jedzeniem. 29% społeczeństwa wskazuje bowiem, że powodem wyrzucenia żywności było przegapienie terminu przydatności do spożycia, 20% osób badanych przyznaje zaś, że robią zbyt duże zakupy, a 15% uznaje, że przygotowuje zbyt duże porcje posiłków. Brzmi znajomo? No to dobrze trafiłeś!

Trik nr 1 – Bądź świadomy!

Tak naprawdę z niemarnowaniem żywności jest jak z oszczędzaniem – najpierw musimy zdać sobie sprawę z tego, że powinniśmy coś z tym zrobić, a potem trzeba znaleźć w sobie siłę, żeby zacząć działać. Brzmi banalnie? Może i tak, ale tak to już jest, że wszystko zaczyna się w głowie. Bez odpowiedniego nastawienia i gotowości do zmian szanse na sukces są niewielkie. Dla każdego przekonujące będą nieco inne argumenty. Jednych przeraża fakt, że według szacunków Federacji Polskich Banków Żywności wyrzucenie jednej kanapki z serem do kosza przyczynia się do zmarnowania 90 litrów wody (tyle było potrzebne do jej wyprodukowania). Na innych większe wrażenie zrobi eksperyment, w którym wyobrazimy sobie, że ktoś prosi Was o pieniądze – 50 groszy, 2 złote, może nawet 50 złotych – a potem, tak po prostu, wyrzuca je na naszych oczach do kosza. I jak się z tym macie? Pewnie to pytanie wydaje się całkowicie absurdalne. Może i tak, ale musimy uświadomić sobie, że jedzenie to też pieniądze. Każda zmarnowana żywność to właśnie te pieniądze, które sami oddajemy na zmarnowanie.

Trik nr 2 – Planuj rozsądnie i elastycznie!

Pierwsze, od czego musicie zacząć, to oszacowanie, ile potrzebujecie jedzenia – czyli ile faktycznie zjecie bez pozostawiania zbędnych resztek. Często zdarza się bowiem, że w planowaniu zakupów kieruje nami strach, że czegoś nam zabraknie, że coś się nam może przydać na tzw. „czarną godzinę”, i że lepiej mieć czegoś za dużo i potem się tym martwić, niż zostać bez jakiegoś konkretnego produktu, którego możemy później potrzebować.

A jeśli skupimy się na konkretnym planie posiłków i rozsądnie zaplanujemy, co będzie do tego potrzebne, to może się okazać, że nie tylko zaoszczędzimy pieniądze dzięki maksymalnemu wykorzystaniu zakupionych produktów, ale także zyskamy więcej czasu przez krótsze i bardziej efektywne zakupy i gotowanie. Najważniejsze w planowaniu jest to, aby faktyczne potrzeby określać na podstawie rzeczywistych zapasów. Przed przygotowaniem listy zakupów zrób ićprzegląd lodówki / szafek / spiżarni, żeby wiedzieć na pewno, co już mamy. Dzięki temu unikniesmy kupowania kolejnych produktów z tej samej grupy. Jeśli wiemy, że mamy już w lodówce wędlinę na kanapki, to nie musimy dokładać do koszyka sera żółtego, pasty do smarowania pieczywa czy twarogu – na nie przyjdzie pora podczas kolejnych zakupów.

Pamiętajmy również, aby w planie posiłków uwzględniać takie potrawy, które można chociażby pośrednio przygotować z produktów, które już mamy w domu – np. z brokułu leżącego na dolnej półce lodówki (który już od kilku dni dzielnie stara się nie zwiędnąć), możecie przygotować sos z makaronem, dokupując jedynie pozostałe składniki, których nie mamy.

Warto także podkreślić, że plan powinien zakładać ograniczenie do minimum czasu, który będziemy musieli spędzić z kuchni (chyba, że mamy go mnóstwo i chcecie go tak wykorzystać). Możemy to robić w przeróżny sposób – np. przygotować jednorazowo większą ilość bulionu, który potem zamrozimy lub zawekujemy. Będzie on stanowił podstawę do wielu zup czy sosów w pozostałe dni tygodnia albo ulepić większą ilość pierogów i zamrozić to, co pozostanie na kolejne obiady. Może i tego jednego dnia spędzimy w kuchni nieco dłuższą chwilę, ale kiedy dopadnie leniwa aura lub nie będziemy wiedzieli, w co ręce włożyć od nadmiaru obowiązków, praktycznie gotowy domowy obiad będzie czekał na odgrzanie po wyjęciu z zamrażalki.

Istotne jest również, aby w liście zakupów produkty były podzielone na dwie kategorie – te, które można kupić z większym wyprzedzeniem, bo mają dłuższą trwałość oraz te, które szybko się psują. We wspomnianym wcześniej raporcie Federacji Polskich Banków Żywności z 2018 r. wskazano bowiem, że najczęściej marnowanymi produktami są przede wszystkim: pieczywo, owoce, wędliny, warzywa oraz jogurty. Planowanie zarówno ilości, jak i częstotliwości zakupów powinno uwzględniać trwałość nabywanej żywności. Produkty najbardziej podatne na zepsucie należy kupować częściej, ale w mniejszych ilościach, a inne, ze względu na ich dłuższą trwałość, można kupić w większych ilościach (np. makarony, ryż, kasze, oleje, przetwory w puszkach / słoikach itp.).

Trik nr 3 – Kupuj uważnie!

Lista zakupów to podstawa! Można ją robić na kartce lub korzystać z dostępnych na rynku aplikacji na telefon. Ważne jest jednak, aby na bieżąco dopisywać do listy produkty, które kończą się w kuchni – wtedy przed pójściem do sklepu wystarczy ją jedynie zaktualizować i jesteśmy gotowi do zakupów. Warto również podzielić listę na kategorie, np. według grup produktów: owoce i warzywa / nabiał / mięso i ryby itp. – ułatwi to zarówno sprawdzanie zapasów w domu i tworzenie ostatecznej listy, ale także pomoże w sprawniejszym poruszaniu się po sklepie.

No dobrze, ale porządna lista to jeszcze nie wszystko – samo przygotowanie do robienia zakupów również ma istotny wpływ na ilość produktów, którą kupicie. Od czego powinno się zacząć? Przede wszystkim – nie chodżcie do sklepu z pustym brzuchem! Brzmi absurdalnie? Zakupy przed obiadem znacząco zwiększają ryzyko na powrót do domu z dodatkowymi przekąskami w torbie, których na pewno nie było na liście.

Pamiętajmy również, żeby nie kupować niczego pod wpływem impulsu czy zachcianki –trzymanie się listy i kupowanie tylko tego, czego naprawdę potrzebujemy (w końcu włożyliście tyle starań w stworzenie listy, która jest idealnie dopasowana do potrzeb zakupowych). Specjaliści od marketingu przygotowali dla konsumentów wiele pułapek, abyśmy włożyli do koszyka jak najwięcej.

Od jakiegoś czasu wszyscy jesteśmy także narażeni na dodatkowe pokusy w związku z wielkimi promocjami organizowanymi w soboty przed niedzielami wolnymi od handlu. Hasła reklamowe w stylu „kup więcej na zapas”, „weź trzy, zapłać za dwa”, „niższa cena przy zakupie trzech sztuk” itp. mają na celu nakłonienie do zakupu większych ilości jedzenia. I to wszystko brzmi bardzo kusząco, bo przecież nikt nie chce przepłacać, prawda? Warto pamiętać, że takie obniżki cenowe należy rozpatrywać jedynie w odniesieniu do produktów, które mają dłuższą trwałość (np. produkty sypkie, oleje, mrożonki, żywność w puszkach / słoikach itp.). W przypadku produktów podatnych na zepsucie nie warto zbyt pochopnie ulegać tym promocyjnym pokusom. Jeśli bowiem według Waszej listy wystarczyłyby Wam dwa jogurty, to kupując trzecie opakowanie w obniżonej cenie, zwiększa się ryzyko, że może ono wylądować w koszu na śmieci, bo nie zdążymy go zjeść zanim się zepsuje. Poza tym, kupując dwa jogurty z listy (których potrzebujemy właśnie w takiej ilości), to i tak nie zapłacicie więcej niż za trzy sztuki (czy to gratis, czy w jakiejś niższej cenie), więc nie ma w tym żadnej straty dla budżetu.

Pamiętajmy również, że sprzedawcy najczęściej układają swoje produkty w taki sposób, aby najpierw pozbyć się tych, które mogą się szybciej zepsuć (żeby uniknąć ich wyrzucania, a co za tym idzie – zmniejszyć ryzyko strat). Dlatego też warto sprawdzać dokładnie w sklepie daty przydatności do spożycia i ogólną jakość produktów (brak pleśni czy cech gnicia) i wybierać te, które będą najdłużej świeże.

Trik nr 4 – Przechowuj i zarządzaj mądrze!

Aby produkty żywnościowe były jak najdłużej świeże, musimy zwrócić szczególną uwagę na to, aby przechowywać je w odpowiednich warunkach. Wszystko zależy od tego, jaki to produkt – niektóre należy trzymać w lodówce lub nawet zamrażalce, innym najlepiej będzie w spiżarce (szafce). Na etykiecie każdego produktu są informacjew jakich warunkach trzeba go przechowywać, aby jak najdłużej zachował swoją trwałość. Ważne jest również, aby produkty, które są przechowywane w lodówce, były ułożone w niej na odpowiednich półkach w zależności od temperatury, której potrzebują, a po ich otwarciu – zostały umieszczone w osobnych pojemnikach. Pamiętajcie także, żeby w zarządzaniu jedzeniem zawsze kierować się zasadą FIFO (z ang. First In – First Out – „pierwsze weszło, pierwsze wyszło”), polegającą na tym, żeby spożywać produkty według kolejności, w której zostały zakupione – czyli jeśli mamy chleb z wczoraj i dzisiejsze bułki, to chleb powinien być wykorzystany jako pierwszy. I dalej – jeśli mamy dwa jogurty z różną datą przydatności do spożycia, to najpierw należy zjeść ten, który może się szybciej zepsuć. W ten właśnie sposób warto układać żywność w szafkach i w lodówce, aby na wierzchu / z przodu były produkty, które należy zjeść w pierwszej kolejności (mają krótszy termin przydatności do spożycia lub zostały zakupione wcześniej).

Trik nr 5 – Bądź elastyczny i wykorzystuj ponownie!

Pamiętajmy, że zawsze należy podchodzić elastycznie do początkowego planu posiłków. Może się tak zdarzyć, że danego dnia będziemy mieć mniejszy apetyt albo przeliczymy się w swoich założeniach odnośnie porcji i ugotujemy za dużo makaronu. Wystarczy, że nieco zmodyfikujecie swój plan i dostosować go do aktualnych okoliczności, a ryzyko strat będzie niewielkie. Jeśli mamy większą porcję makaronu, to zamiast gotować zaplanowany na jutro ryż z warzywami i kurczakiem, można zrobić to samo, ale zamiast ryżu użyć makaronu. Możecie również przygotować zapiekankę z makaronem z wcześniej zaplanowanymi dodatkami. I dalej – jeśli upiekliśmy za dużo warzyw w piekarniku i nie jesteśmy w stanie ich spożyć – można zblendować je na zupę krem i zjeść w ramach innego posiłku (np. z grzanką z opiekanego chleba z wczoraj lub nawet przedwczoraj). Przykładów mogłoby być mnóstwo, ponieważ wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Wniosek jest jeden – nie trzeba trzymać się kurczowo swoich założeń, a traktować je bardziej jako schemat działania, który zawsze można zmodyfikować.

Jednym z najlepszych przykładów efektywnego wykorzystania składników z jednej potrawy do przygotowania kolejnych jest to, co możemy zrobić z rosołem. Poza tym, że zjecie pyszny, domowy niedzielny klasyk, to z warzyw z bulionu możecie przygotować pastę lub pasztet warzywny, które ze smakiem można zjeść na kanapkach (lub część zamrozić na inną okazję). Dzięki temu nie musimy kupować dodatkowych produktów na kanapki (typu ser żółty, twaróg, wędlina itd.), więc oszczędzamy pieniądze i jednocześnie nic się nie marnuje. Z mięsa z bulionu można przygotować pasztet, farsz do pierogów czy krokietów, a z samego wywaru zrobić jeszcze słynną „pomidorową z rosołu z wczoraj”. Innym przykładem ponownego wykorzystywania składników może być przygotowanie klusek, kotletów ziemniaczanych lub sałatki z ugotowanych dzień wcześniej ziemniaków.

Bardzo dojrzałe owoce nadają się na smoothie, koktajle, przeciery, musy, dżemy i konfitury. Z jajek ugotowanych na twardo można zrobić kotlety jajeczne, pastę na kanapki czy sałatkę. Kreatywność w kuchni to podstawa! Dzięki niej zawsze wymyślimy taką kompozycję, że nic się w kuchni nie zmarnuje. Dodatkowo macie szansę na odkrycie całkiem nowych, ciekawych i przepysznych potraw.

Można też pokusić sie o stwierdzenie, że pojemny zamrażalnik jest jedną z lepszych inwestycji w kuchni, by zminimalizować marnowanie jedzenia. Jeśli wiemy, że nie zjemy calości dań, które przygotowaliśmy, to zaraz po ich ugotowaniu, można je zamrozić. Innym sposobem na wykorzystanie ponownie surowców, które mamy w większych ilościach, jest robienie przetworów z różnego rodzaju warzyw i owoców – przecieru pomidorowego, surówek i sałatek, dżemów i marmolad, przetworów ogórkowych czy paprykowych. W słoikach można również wekować potrawy do zjedzenia w ciągu maksymalnie 2-3 tygodni (np. bulion jako podstawę do innych zup na cały tydzień, bigos, leczo, sosy do makaronów i kasz itp.).

Trik nr 6 – Podziel się z innymi!

No dobrze, ale co wtedy, kiedy mimo najszerszych chęci nie uda nam się wszystkiego wykorzystać i zostanie nam całkiem sporo jedzenia? Czy to oznacza, że nie pozostaje nam nic innego niż tylko wyrzucenie tego wszystkiego do kosza? Oczywiście, że nie. Jeśli przygotowane jedzenie jest dobrej jakości,ale w ilościach “nie do przjedzenia”, warto podzielić się tym wszystkim z innymi! Rodzina, znajomi czy sąsiedzi na pewno ucieszą się z zaproszenia na przepyszną ucztę w Waszym towarzystwie. Jeśli macie w domu lub okolicy czworonożnych przyjaciół, a produkty, które Wam zostały są dla nich odpowiednie, można podzielić się również z nimi. Obecnie coraz więcej tzw. „lodówek społecznych”, które są wspaniałą inicjatywą, dzięki której w ogólnodostępnym miejscu można zostawić jedzenie, by podzielić się z innymi.

Trik nr 7 – wybierz coś zupełnie innego!

A jeśli nie macie czasu i/lub chęci gotować każdego dnia, zawsze możecie skorzystać z bogatej oferty cateringów dietetycznych. Na pewno każdy z Was znalazłby tam coś dla siebie, ponieważ oferta diet pudełkowych jest niezwykle różnorodna. Taki sposób jedzenia sprawia, że praktycznie nic się nie marnuje! Porcje są bowiem dobrane do Waszego indywidualnego zapotrzebowania, więc bez problemu się najecie, a że nie musicie robić zakupów i gotować, to problem wyrzucania niewykorzystanej żywności kompletnie Was nie dotyczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *