blog-post-hero-image

    Czy błonnik to węglowodany? Rozwiązujemy zagadkę etykiet

    Z chemicznego punktu widzenia odpowiedź brzmi: tak, błonnik to węglowodany złożone. Jednak dla Twojego metabolizmu i trzustki to zupełnie inna bajka. W przeciwieństwie do skrobi czy cukru, błonnik nie jest trawiony w jelicie cienkim i nie podnosi gwałtownie poziomu glukozy. W praktyce dietetycznej traktujemy go jako tzw. węglowodan techniczny, który odżywia bakterie jelitowe, a nie naszą tkankę tłuszczową.

    Dlaczego błonnik to węglowodan, który nie tuczy?

    Czy błonnik to węglowodany? Najprostsza i najbardziej praktyczna odpowiedź na pytanie brzmi: chemicznie tak, metabolicznie – nie do końca. Gdybyś spojrzał na błonnik pod mikroskopem, zobaczyłbyś długie łańcuchy cukrowe, bardzo podobne do tych w skrobi ziemniaczanej czy mące. Różnica tkwi w wiązaniach między tymi cząsteczkami. Są one tak skonstruowane, że ludzkie enzymy trawienne nie potrafią ich przeciąć. To trochę tak, jakbyś miał książkę napisaną w języku, którego nie znasz – treść tam jest (energia chemiczna), ale nie potrafisz jej odczytać ani wykorzystać.

    Dlatego, mimo że błonnik należy do rodziny węglowodanów, przechodzi przez górny odcinek układu pokarmowego w stanie niemal nienaruszonym. Nie zostaje rozłożony do glukozy i wchłonięty do krwi, więc nie wywołuje wyrzutu insuliny. Dla osób liczących makroskładniki, zwłaszcza na dietach niskowęglowodanowych, to kluczowa informacja: błonnik to węglowodan, który nie wlicza się do bilansu tuczących cukrów w taki sam sposób jak bułka czy batonik. Jest to balast, który zamiast dostarczać szybkiej energii, spowalnia wchłanianie innych składników i dba o to, byś dłużej czuł sytość po posiłku.

    Błonnik pokarmowy w diecie - 6 powodów, dla których warto zwiększyć jego spożycie

    Pułapka etykiet: jak liczyć węglowodany?

    Tutaj dochodzimy do momentu, w którym najwięcej osób popełnia błędy, korzystając z zagranicznych przepisów czy aplikacji do liczenia kalorii. Zamieszanie wokół tego, czy błonnik to węglowodany, wynika często z różnic w prawie żywnościowym. W Stanach Zjednoczonych na etykietach pod pozycją Total Carbohydrate (węglowodany ogółem) sumuje się wszystko: cukry, skrobię i błonnik. Dlatego amerykańscy dietetycy i blogerzy keto muszą stosować pojęcie net carbs (węglowodany netto), czyli odejmować błonnik od całości, aby wiedzieć, ile węglowodanów faktycznie przyswoi organizm.

    W Polsce i całej Unii Europejskiej mamy łatwiej, choć wielu o tym zapomina. Zgodnie z naszymi przepisami, w tabeli wartości odżywczej pozycja węglowodanów oznacza zazwyczaj węglowodany przyswajalne. Błonnik jest wykazywany w osobnym wierszu poniżej lub powyżej. Oznacza to, że patrząc na polski produkt, nie musisz niczego odejmować – to, co widzisz w rubryce węglowodanów, to już jest ta wartość, która wpłynie na Twój cukier. Jeśli więc kupujesz polskie płatki owsiane i widzisz „Węglowodany: 50 g, Błonnik: 10 g”, to nie wykonujesz matematyki. Masz 50 g przyswajalnych cukrów. Pamiętanie o tej różnicy uchroni Cię przed błędnym zaniżaniem kaloryczności diety, gdy korzystasz z europejskich produktów, a stosujesz amerykańskie metody liczenia.

    Błonnik to nie zero kalorii: ukryta energia z jelit

    Wielu entuzjastów zdrowego żywienia żyje w przekonaniu, że błonnik to magiczny składnik o wartości zero kalorii. To mit, który warto obalić. Choć my sami nie trawimy błonnika, robią to za nas nasi mali lokatorzy – bakterie jelitowe w okrężnicy. W procesie fermentacji błonnika (zwłaszcza jego frakcji rozpuszczalnych, jak pektyny czy inulina) powstają krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA), takie jak maślan, octan czy propionian. Te związki są wchłaniane przez nasze jelita i stanowią doskonałe źródło energii, zwłaszcza dla komórek nabłonka jelitowego.

    Szacuje się, że z 1 grama błonnika organizm odzyskuje około 2 kcal (dla porównania: zwykłe węglowodany to 4 kcal/g). Nie jest to więc energia pusta, ale też nie jest to energia, której powinniśmy się obawiać. Krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe nie tuczą w tradycyjnym sensie – wręcz przeciwnie, badania sugerują, że mogą one wpływać na regulację apetytu i metabolizm glukozy. Warto więc traktować te kalorie jako paliwo dedykowane przede wszystkim do regeneracji i odżywienia nabłonka Twoich jelit, a nie jako nadwyżkę, która odłoży się w tkance tłuszczowej.

    Flora jelitowa – jakie jest jej znaczenie dla naszego organizmu?

    Frakcje rozpuszczalne i nierozpuszczalne: różne oblicza węglowodanów

    Kiedy pytasz o to, czy błonnik to węglowodany, musisz wiedzieć, że ta grupa związków jest niezwykle zróżnicowana. Mamy frakcję nierozpuszczalną (celuloza, ligniny – te, które znajdziesz w otrębach czy skórkach warzyw) oraz rozpuszczalną w wodzie (pektyny z jabłek, beta-glukany z owsa). Te pierwsze zachowują się jak szczotka – przechodzą przez jelita praktycznie niezmienione, mechanicznie drażniąc ściany jelit i przyspieszając perystaltykę. To klasyczny przykład węglowodanu strukturalnego, który jest dla nas całkowicie nieprzyswajalny energetycznie.

    Z kolei frakcja rozpuszczalna zachowuje się w wodzie jak żel. To właśnie ten rodzaj błonnika najmocniej miesza w metabolizmie węglowodanów prostych. Tworząc lepką zawiesinę w żołądku i jelitach, fizycznie utrudnia enzymom dostęp do skrobi i cukrów z posiłku. Dzięki temu nawet jeśli zjesz coś słodkiego w towarzystwie dużej ilości błonnika rozpuszczalnego, cukier we krwi wzrośnie wolniej i łagodniej. To paradoks: dodając ten specyficzny rodzaj węglowodanu (błonnik) do posiłku, zmniejszasz negatywny wpływ innych węglowodanów na swój organizm. Dlatego owoce w całości są zdrowsze niż sok – obecność pektyn zmienia sposób, w jaki Twoje ciało reaguje na fruktozę.

    Skrobia oporna: błonnik, który udaje węglowodan (i odwrotnie)

    Na granicy definicji stoi jeszcze jeden fascynujący gracz: skrobia oporna. To unikalny rodzaj skrobi, który chemicznie jest czystym węglowodanem przyswajalnym, ale fizycznie zachowuje się jak błonnik. Znajdziesz ją w zimnych ziemniakach, niedojrzałych bananach czy czerstwym pieczywie. W wyniku procesu krystalizacji (retrogradacji) cząsteczki skrobi zbijają się tak ciasno, że enzymy trawienne nie mogą się do nich dobrać. W efekcie skrobia ta trafia do jelita grubego, gdzie staje się pożywką dla bakterii.

    Zjawisko to idealnie obrazuje, jak płynna jest granica w kwestii błonnika i węglowodanów. Skrobia oporna pokazuje, że to nie tylko budowa chemiczna decyduje o klasyfikacji, ale stan fizyczny produktu. Możesz „stworzyć” więcej błonnika w swojej diecie, nie zmieniając listy zakupów, a jedynie sposób przygotowania posiłków – na przykład chłodząc makaron przed zjedzeniem. Dzięki temu zamieniasz część łatwo dostępnych kalorii na prozdrowotny balast, który wspiera mikrobiotę i obniża ładunek glikemiczny potrawy. To najlepszy dowód na to, że w dietetyce kontekst jest ważniejszy niż sama definicja z podręcznika chemii.

    Zainteresował Cię ten artykuł?

    Chcesz, żebyśmy raz w miesiącu podsyłali Ci najpopularniejsze artykuły naszych dietetyczek? Zapisz się na newsletter.

    Zapisuję się na newsletter, akceptuję Regulamin Dietly.pl i wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Masterlife Solutions Sp. z o.o moich danych osobowych do celów marketingu bezpośredniego, przesyłania informacji handlowych i promocyjnych oraz o produktach i usługach Dietly.pl na podany adres elektroniczny.