Dietly, znajdź najlepszy catering w swoim mieście

Kilka faktów i ciekawostek na temat sposobu żywienia matki karmiącej – cz.2

Sposób żywienia matki karmiącej nie powinien zasadniczo się różnić od diety innych kobiet. Poza delikatnie zwiększonym zapotrzebowaniem energetycznym wynikającym ze stanu fizjologicznego kobiety podczas laktacji oraz niewielkich różnic w zapotrzebowaniu na poszczególne mikro- i makroskładniki. Nie istnieje żadne potwierdzone naukowo zalecenie, na podstawie którego należałoby z diety matki karmiącej prewencyjnie eliminować różne grupy produktów, które potencjalnie mogłyby szkodzić dziecku. Zwłaszcza jeśli pod uwagę brane są restrykcje dietetyczne, takie jak profilaktyczna eliminacja nabiału, glutenu czy potencjalnych alergenów. Co w efekcie daje monotonną i niedoborową dietę matki.

Chyba coś zjadłam, bo tak mocno płacze…

Dość powszechna wśród matek karmiących piersią jest obawa przed przyczynieniem się do kolki niemowlęcej, alergii u dziecka, astmy, objawów skórnych oraz wszelkich innych. Uspokajająca powinna być powtarzana już wielokrotnie informacja, z której wynika, że nie ma twardych dowodów naukowych potwierdzających związek diety matki z wystąpieniem powyższych dolegliwości u niemowląt. Objawy skórne, bóle brzuszka czy głośny i długo trwający płacz spowodowany kolką niemowlęcą świadczą o niedojrzałości organizmu niemowlęcia i nieustannych zmian, które w nim zachodzą. Niezbędnym narzędziem gwarantującym przetrwanie każdej matce jest nieograniczony zapas cierpliwości i wytrwałości, żeby z miłością trwać przy dziecku bez względu na okoliczności, oczywiście kontynuując karmienie piersią. Zamiast specjalnej diety bardziej przydatne jest wsparcie kogoś bliskiego, kto będzie wiedział jakie działania podjąć, aby umożliwić mamie chwilę relaksu.

Stosowanie diety eliminacyjnej, bezmlecznej, bezlaktozowej, bezglutenowej profilaktycznie „na wypadek gdyby…” nie jest zalecane. Pokarm matki jest dla dziecka bezpieczny, co więcej pełni funkcję ochronną przed wystąpieniem u dziecka alergii i nietolerancji pokarmowych. Ma także korzystny wpływ na jego mikroflorę jelitową, chroni przed pojawieniem się infekcji pokarmowych lub objawów ze strony układu oddechowego. Zatem profilaktyczna rezygnacja z karmienia piersią przynosi dziecku więcej szkody niż korzyści.

Spotyka się jednak cięższe przypadki, kiedy faktycznie rozważa się tymczasowe zastosowanie diety eliminacyjnej u matki. Na przykład kiedy w stolcu dziecka pojawia się krew należy niezwłocznie zwrócić się do specjalisty (pediatry, gastroenterologa dziecięcego) i skonsultować dany przypadek. Jednak zasadnym jest dążenie do stopniowego wprowadzenia wyeliminowanych produktów po zaobserwowaniu poprawy u dziecka. Podsumowując – wprowadzanie diety eliminacyjnej, które ma na celu przyniesienie ulgi dziecku, bez uprzedniej konsultacji z lekarzem jest niewskazane. Inaczej jest kiedy matka cierpi na alergie na białka mleka krowiego, różne nietolerancje pokarmowe czy ma stwierdzoną celiakię. W tych sytuacjach, mając na uwadze zdrowie matki należy stosować się do zaleceń i wprowadzać wymagane restrykcje dietetyczne dbając o to, aby dieta eliminacyjna nie była jednocześnie dietą niedoborową.

Cytrusy, truskawki, orzechy… wolno czy nie wolno?

Konfrontacja z mitem dotyczącym absolutnego zakazu spożywania soczystych pomarańczy czy pachnących latem truskawek jest najtrudniejsze, kiedy termin porodu przypada na miesiące letnie. Wiadomo, że słoneczne lato gwarantuje również pełen rozkwit sezonu warzywno-owocowego także w Polsce. Pomarańcze i truskawki znajdują się wprawdzie na  liście potencjalnych alergenów, ale są „niebezpieczne” dla osoby, która je bezpośrednio spożywa. Co za tym idzie, ewentualnych objawów można spodziewać się u matki karmiącej, a nie u jej dziecka. Chyba, że matka proponuje degustację słodkiej truskawki swojemu niemowlęciu, wtedy można spodziewać się objawów przede wszystkim u niego. W przypadku produktów będących potencjalnymi alergenami jak i wszelkich innych warzyw i owoców ważne jest, aby zawsze przed spożyciem dokładnie je umyć pod bieżącą wodą i oczyścić z różnych substancji chemicznym (m.in. pestycydów), które znacznie częściej wywołują reakcje alergiczne niż owoce same w sobie. Najbardziej wskazane byłoby spożywanie tylko w pełni naturalnych darów przydomowych ogrodów, bez zbędnej chemii. Niestety nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus.

Węglowodany, gdzie ich szukać, żeby było zdrowo?

Ponieważ zapotrzebowanie kobiety karmiącej jest fizjologicznie nieco większe, niezbędne jest odpowiednie spożycie węglowodanów z dobrych źródeł. Co ciekawe cukry, a szczególnie zwykły biały cukier lub syrop glukozowy, często można znaleźć w produktach spożywczych, których się o to nie podejrzewa jak na przykład wędliny, pasty do smarowania pieczywa, parówki itp. Na co dzień warto czytać etykiety i zapoznawać się ze składem kupowanej żywności, pozwoli to znacznie ograniczyć udział cukru prostego w diecie. Matki karmiące powinny wprowadzić do diety produkty zawierające węglowodany złożone jak pełnoziarniste pieczywo, wypieki z mąki żytniej, grube kasze (pęczak, gryczana). A także zwrócić uwagę na ograniczenie spożycia produktów, które zawierają dużą ilość cukrów prostych: zwykłego cukru, słodyczy, soków, słodkich napojów gazowanych i niegazowanych, nektarów. Wskazane są także (zwłaszcza surowe) warzywa i owoce, nasiona roślin strączkowych, naturalne płatki owsiane.

Przede wszystkim dieta powinna być urozmaicona. Ilość cukru w diecie matki nie wpłynie na słodycz jej pokarmu, nie zmieni zawartości laktozy w mleku. Natomiast nadmiar cukrów prostych może prowadzić do zaburzeń gospodarki węglowodanowej, może utrudniać proces utraty nadmiernej masy ciała i po prostu uzależniać organizm matki. Niezwykle ważne jest wprowadzenie do diety także obu frakcji błonnika pokarmowego w odpowiednich ilościach. Błonnik pokarmowy nie tylko uwrażliwia komórki na insulinę, korzystnie wpływa na mikroflorę jelitową, ale również ułatwia pasaż jelitowy zapobiegając nieprzyjemnym zaparciom. Dieta matki obfitująca w błonnik nie będzie wywoływała u dziecka kolek, wzdęć, zaparć, ani innych objawów ze strony przewodu pokarmowego.

Co warto wiedzieć o białku?

Trzecią, niezwykle ważną grupą związków odżywczych są białka. Według najnowszych zaleceń dla populacji Polski udział białek powinienstanowić 10-20% energetyczności diety osób dorosłych. U kobiet podczas laktacji fizjologicznie zapotrzebowanie na ten makroskładnik wzrasta, ponieważ wyprodukowane mleko powinno w pełni pokryć zapotrzebowanie na białko karmionego niemowlęcia.

Warto wiedzieć, że występują białka pełno- oraz niepełnowartościowe, a ich źródłami są odpowiednio produkty pochodzenia zwierzęcego i roślinnego. Białko pełnowartościowe to takie, które zawiera wszystkie niezbędne aminokwasy w takich proporcjach, aby organizm mógł je w pełni wykorzystać na własne potrzeby (w celach budulcowych, wzrostowych, do produkcji pokarmu itd.). Zgodnie ze stanowiskiem Grupy Ekspertów kobietom karmiącym zaleca się przede wszystkim wprowadzenie do diety źródeł białka pełnowartościowego, do których należą jaja, mięso, nabiał i produkty mleczne oraz ryby. Dobrze zbilansowana dieta uwzględnia nie tylko białka zwierzęce, ale także białka roślinne, wśród których najwyższą wartość odżywczą mają te zawarte w nasionach roślin strączkowych, orzechach i soi.

Podczas wyboru produktów „białkowych” warto zwrócić uwagę na stopień ich przetworzenia i wybierać te jak najmniej przetworzone, zatem nie jest wskazane codzienne spożywanie wędlin, kiełbasek, pasztetów, mięsnych wyrobów garmażeryjnych czy żywności typu fast food. Im mniej dodatków do żywności w codziennej diecie tym lepiej.

Podobnie jak w przypadku węglowodanów zawartość białka w diecie matki nie zmieni stężenia białka w jej mleku, dieta uboga w ten makroskładnik może jedynie przyczynić się do powstania niedoborów białka w jej organizmie.

Odpowiednie nawodnienie – rzecz szalenie ważna!

Kobiety karmiące często słyszą: „Pij dużo wody, żebyś miała dużo mleka”. Jest w tym ziarno prawdy, bo odpowiednie nawodnienie jest wskazane dla KAŻDEGO człowieka. Nie ważne, czy jest akurat kobietą w trakcie laktacji, dzieckiem w fazie intensywnego wzrostu czy osobą starszą. Kobiety karmiące powinny dziennie przyjmować około 3 litrów płynów. Według informacji zawartych w najnowszych normach żywienia dla populacji Polski, kobietom podczas laktacji zaleca się wypijanie 2700ml wody na dzień. Nie oznacza to jednak, że zaleca się wypijanie dwóch 1,5l butelek wody dziennie. Do dziennego bilansu spożytych płynów zalicza się płyn w postaci zupy, koktajlu, herbaty czy kawy oraz wodę naturalnie zawartą w produktach spożywczych. Nie warto uzupełniać płynów gazowanymi napojami, które wzbogacają dietę w zbędny cukier, barwniki i konserwanty. Podobnie jest w przypadku soków, nektarów czy innych słodzonych napojów. Mogą się one pojawić w diecie, ale okazjonalnie. Kobiety karmiące mogą spożywać wodę w każdej postaci, wedle indywidualnych upodobań – gazowaną, lekko gazowaną, niegazowaną, mineralną, źródlaną lub po prostu przegotowaną.

Natomiast jeśli chodzi o alkohol to zaleca się, aby kobieta karmiąca piersią go nie spożywała. Alkohol nie tylko przenika do mleka matki, ale także może zaburzać laktację. Przez pierwsze pół roku życia dziecka kobieta karmiąca nie powinna przyjmować żadnych ilości alkoholu. Jednak prawdą jest, że całkowita abstynencja dla kobiet zaczyna się już na początku ciąży i zgodnie z powyższym zdaniem powinna trwać przez całą laktację. Bez zbędnych obliczeń matematycznych już na pierwszy rzut oka widać, że byłoby to bardzo długo. Wśród mam z pewnością można wyróżnić grupę, która absolutnie za alkoholem nie zatęskni i nawet nie poczuje jego braku. Poniższe informacje są więc dla mam, które po prostu mają ochotę od czasu do czasu poczuć smak na przykład dobrego wina. Przede wszystkim po spożyciu puszki piwa 0,3l, kieliszka wina czy 1-2 małych drinków nie można przystawiać dziecka do piersi przez co najmniej 2-3 godziny. Zatem, aby umówić się z mężem na romantyczną kolację z lampką wina lub wyjść z koleżankami na piwo należy najpierw nakarmić maluszka, zapewnić mu opiekę i śmiało korzystać z chwili relaksu. Ważnym jest, aby alkohol nie był stałym i nieodłącznym elementem codziennej diety kobiety karmiącej. Dopuszcza się okazjonalne spożycie maksymalnie 0,5g czystego alkoholu na kilogram masy ciała pamiętając, o co najmniej 2 godzinnej przerwie  w karmieniu!

Podsumowując, specjalna dieta kobiety karmiącej nie istnieje. Niewiele różni się od zdrowego sposobu odżywiania każdej zdrowej kobiety. Można dostrzec drobne różnice w zapotrzebowaniu energetycznym oraz na poszczególne składniki pokarmowe. Należy pamiętać, że profilaktyczna eliminacja produktów pokarmowych, które pozornie mogą zaszkodzić dziecku absolutnie nie jest wskazana. Komponując posiłki warto wybierać produkty z dobrym składem i najlepiej z dobrego źródła. Miłośniczki kawy nie muszą z niej rezygnować, a ewentualnie ograniczyć do trzech filiżanek dziennie. Warto zadbać o to, żeby dieta matki karmiącej była pełnowartościowa, dobrze zbilansowana, różnorodna i smaczna. I jeszcze jedno: to nie może być dieta czasochłonna. Matki wiedzą najlepiej, że przy dziecku każda chwila jest na wagę złota. Idealnym sposobem na spełnienie wszystkich tych warunków może okazać się skorzystanie z usług cateringu dietetycznego – warto spróbować!

Pierwszą część tego tekstu możecie przeczytać TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *