Wybieraj, porównuj i zamawiaj online w najlepszych cateringach dietetycznych w Polsce
Photo by Kelly Sikkema on Unsplash

Czy domowe sposoby na przeziębienie naprawdę działają?

Gdy zaczyna się jesienny okres i wiele osób w naszym otoczeniu wykazuje objawy choroby, to zaczynamy zastanawiać się nad tym, jak zwiększyć swoją odporność i czy domowe sposoby na przeziębienie naprawdę działają. Istnieje kilka produktów, które są szczególnie często stosowane i powszechnie uważa się je za pomocne w tym zakresie. Przykładowo, gdy zaczyna nas boleć gardło, to sięgamy po czosnek, albo miód. Wiele osób nieustannie suplementuje witaminę C w przekonaniu, że pomoże ona w uchronieniu przed zarażeniem się. Z kolei potrawą faworyzowaną w okresie przeziębień, jest tradycyjny rosół, który jest uważany za wzmacniający organizm i dodający energii do walki z drobnoustrojami. Gorąca herbata również zasługuje na uwagę i jest często głównym płynem spożywanym już od pierwszych objawów choroby. Niektórzy w celu zwalczenia bakterii jadają bardzo ostre potrawy w nadziei, że pomogą one w zahamowaniu postępowania symptomów takich jak kaszel, katar, czy ból gardła. Domowych sposobów na wzmocnienie odporności jest naprawdę dużo i przy ich wyborze często kierujemy się własnym doświadczeniem lub poleceniem znajomych, którzy przekonują, że „im pomogło”. Jeśli jesteście ciekawi które z nich faktycznie działają i czy to działanie jest większe od efektu placebo, to zapraszamy Was do zapoznania się z tym artykułem.

Photo by Mike Kenneally on Unsplash
Photo by Mike Kenneally on Unsplash

Czosnek – aromatyczny superfood

Czy w celu poprawy odporności decydujecie się na regularne spożywanie tego warzywa lub suplementów na jego bazie? Jeśli tak, to mamy dla Was dobrą wiadomość – to działa! Czosnek wykazuje działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze, dlatego ochroni Was przed szerokim spektrum drobnoustrojów. Te właściwości zawdzięczamy przede wszystkim organicznym związkom siarki, które odpowiadają za jego charakterystyczny smak i zapach. Najważniejszą i najsilniej działającą substancją jest allicyna, która powstaje w wyniku rozdrabniania czosnku, poprzez połączenie allinazy z alliną. Zauważyliście, że po przekrojeniu lub rozgnieceniu tego warzywa, zapach jest bardzo intensywny? Za ten efekt odpowiada właśnie allicyna, ale należy pamiętać, że jest ona bardzo wrażliwa na wysoką temperaturę. Pieczenie, gotowanie i smażenie będzie powodowało jej rozpad w ok. 99%! W związku z tym, w celach leczniczych zaleca się spożywanie czosnku wyłącznie w postaci surowej – Światowa Organizacja Zdrowia proponuje dzienną dawkę wynoszącą 2-5 g. Czy warto poświęcić się i pachnieć czosnkiem przez cały dzień? Jeśli zależy Wam na poprawie odporności, to zdecydowanie warto! W jednym z badań porównano częstość i czas trwania przeziębienia u grupy codziennie suplementującej allicynę oraz osób, które jej nie stosowały. Okres badania przypadał na szczytowe miesiące zachorowalności – listopad, grudzień i styczeń. Okazało się, że wśród uczestników przyjmujących suplement z czosnku, na przeziębienie zachorowało o 55% mniej osób, a czas jego trwania wynosił średnio 1,5 dnia – to naprawdę niewiele, ponieważ osoby w grupie placebo zwykle chorowały przez ok. 5 dni. Niestety, doustne suplementy z allicyną, pomimo że są w formie kapsułek lub tabletek, to także powodują utrzymujący się przez wiele godzin, charakterystyczny zapach. Co więcej, jeśli macie delikatny żołądek, częstą zgagę, wrzody żołądka lub refluks, to lepiej, abyście unikali surowego czosnku, ponieważ może on podrażniać błonę śluzową przewodu pokarmowego.

O innych warzywach, które uznaliśmy za super-food możecie przeczytać w tym artykule: Jarmuż, cebula, natka pietruszki, ciecierzyca, kiełki, pomidor, winogrona – zwykłe produkty czy superżywność?

Miód – słodki antybiotyk

Kolejnym naturalnym produktem, który z powodzeniem możecie stosować w celu zapobiegania chorobom w okresie jesienno-zimowym jest miód. Zawiera on szereg substancji o działaniu przeciwbakteryjnym, a jedną z nich jest defenzyna-1, która wykazuje zdolność do niszczenia komórek bakteryjnych. Na uwagę zasługuje także lizozym, który przyczynia się do rozpadu bakterii i hamuje rozwój wielu z nich, w tym tych, które są chorobotwórcze dla człowieka (np. Clostridium botulinum i Salmonella sp.). Bardzo cenionym elementem jest także metyloglioksal, który w wysokich stężeniach znajdziemy w miodzie manuka. Jest to najdroższy miód świata, produkowany głównie w Nowej Zelandii i ze względu na zawartość tej wyjątkowej substancji, ma najsilniejsze działanie przeciwbakteryjne spośród wszystkich miodów. Jak widzicie, dobrze jest sięgać po miód w celu zapobieżenia lub wspomagania leczenia chorób, które często występują w okresie jesienno-zimowym. Natomiast warto pamiętać, że w temperaturze > 40ºC utraci on większość swoich właściwości, ponieważ zajdzie denaturacja ważnych w tym zakresie białek. Należy również jadać go z umiarem, ponieważ składa się głównie z cukrów prostych i spożywany w dużej ilości może niekorzystnie wpłynąć na naszą glikemię.

Photo by Fabienne Hübener on Unsplash
Photo by Fabienne Hübener on Unsplash

Chilli – ostry sposób na kaszel

Ostre przyprawy dobrze sprawdzą się przy prewencji przeziębień oraz mogą pomóc w zwalczeniu uporczywego kaszlu. Czemu zawdzięczamy takie działanie? Z pewnością zauważyliście, że po spożyciu mocno doprawionej potrawy, mamy przez chwilę załzawione oczy, mokry kaszel i katar. Ten efekt jest bardzo korzystny, ponieważ nawilżona zostaje śluzówka nosa, dlatego łatwiej jest wydalić ewentualne drobnoustroje, które się na niej znajdują. Co więcej, podrażnione zostają zakończenia włókien nerwowych, co skutkuje wzmożoną produkcją śluzu w oskrzelach. Z kolei wydzielany śluz rozrzedza znajdującą się tam wydzielinę, w której mogły mnożyć się chorobotwórcze bakterie, i jednocześnie ułatwia jej wykrztuszanie. W jednym z badań uczestnicy cierpiący na przewlekły kaszel przyjmowali suplement z kapsaicyną, czyli substancją odpowiedzialną za ostry smak w papryczce chilli. Wykazano, że po 4 tygodniach dzięki tej suplementacji, nasilenie kaszlu się zmniejszyło, czego nie zauważono w grupie kontrolnej. Ostre przyprawy mają również działanie rozgrzewające – są tzw. termogenikiem, co oznacza, że mają zdolność do podnoszenia temperatury ciała. Po ich spożyciu delikatnie wzrasta nasz wydatek energetyczny, co może zachęcać do ich konsumpcji osoby odchudzające się. Ponadto, stwarzane są lepsze warunki do walki z drobnoustrojami, które nie są przyzwyczajone do wyższych temperatur. Pamiętając, że stan podgorączkowy i gorączka są naszymi naturalnymi sposobami walki z bakteriami, to wywołanie nieco zwiększonej temperatury ciała, poprzez spożycie ostrych przypraw, wydaje się być zasadnym sposobem na prewencję chorób. Natomiast należy pamiętać, że pomimo tych wielu zalet, papryczka chilli powinna być stosowana z umiarem, ponieważ spożywana w dużych ilościach będzie podrażniała błony śluzowe w przewodzie pokarmowym. Powinny o tym pamiętać szczególnie osoby, które mają wrażliwy żołądek, często występuje u nich zgaga, odbijanie lub chorują na zapalenie żołądka, czy wrzody.

Photo by Ke Vin on Unsplash
Photo by Ke Vin on Unsplash

Rosół – trochę mit, trochę fakt

Domowy rosół jest nadal przez wiele osób uznawany za jeden z lepszych sposobów na przeziębienie. Czy rzeczywiście warto po niego sięgać? Przede wszystkim należy podkreślić, że w celu prewencji i leczenia przeziębień, dobrze jest dbać o prawidłowe nawodnienie, dlatego posiłek w formie zupy może w tym pomóc. Co więcej, gorące płyny (np. rosół, herbata, kawa) będą działały rozgrzewająco, a unosząca się z nich para działa podobnie jak inhalacja – podnosi temperaturę dróg oddechowych, rozluźnia zagęszczoną wydzielinę i pomaga w udrożnieniu zatkanego nosa. Co ciekawe, w jednym z badań porównującym działanie rosołu i gorącej wody, wykazano, że rosół skuteczniej poprawia funkcjonowanie śluzówki nosa, czyli bariery, która chroni nas przed drobnoustrojami. Warto podkreślić, że tę tradycyjną zupę można wzbogacić o ostre przyprawy oraz źródła witaminy C – np. dodać przed spożyciem posiekaną natkę pietruszki. Stwierdzenie, że rosół jest „odżywczy” jest bardzo powszechne i to często jeden z głównych argumentów, dla których wiele osób go przygotowuje podczas choroby. Pamiętajmy jednak, że porównując go do innych zup, wcale nie charakteryzuje się wyjątkowymi właściwościami. To prawda, że ze względu na wykorzystanie mięsa, jako głównego składnika, sprawia, że jest on źródłem białka, ale z drugiej strony inne zupy dostarczą nam więcej całych warzyw, a niektóre z nich także pełnoziarnistych zbóż (np. krupnik). Nie dajcie się więc zwieść przekonaniu, że rosół jest najzdrowszy, a na przeziębienie sięgajcie po prostu po gorącą zupę i dodajcie do niej odrobinę ostrych przypraw oraz natki pietruszki.

Witamina C – czy suplementacja jest konieczna?

Z pewnością większość z Was jest przekonana, że suplementacja witaminy C w celu prewencji chorób jest niepodważalnie niezbędna, ale autorzy badań naukowych nie są co do tej hipotezy w pełni przekonani. Rzeczywiście, ta substancja pełni istotną rolę w zakresie funkcjonowania układu odpornościowego, jest bowiem gromadzona w neutrofilach, bierze udział przy procesie różnicowania limfocytów, a jej niedobór skutkuje obniżoną odpornością oraz większą podatnością na infekcje. Jednak wykazano, że jej podaż w ilości 100-200 mg dziennie będzie wystarczające w ramach prewencji przeziębień i chorób zakaźnych, a pamiętajmy, że taką dawkę nietrudno uzyskać z żywności, jeśli jadamy regularnie owoce i warzywa. Przykładowo, do pokrycia takiej ilości wystarczy w ciągu dnia zjeść 1 kiwi, 1 pomidora i 1/3 papryki – a przecież zwykle jadamy o wiele więcej warzyw i owoców (a przynajmniej powinniśmy :)). Właśnie z tego względu wiele badań odnośnie suplementacji witaminy C jest niejasnych – bowiem jej niedobór nie jest zbyt powszechny. Przykładowo, w jednej meataanalizie (obejmującej wyniki 6 badań naukowych) wykazano, że przyjmowanie ≥1 g wit. C dziennie nie zmniejszyło częstości przeziębień lepiej niż placebo. Pamiętajmy jednak o tym, że już podczas trwania choroby nasze zapotrzebowanie na tę witaminę jest prawdopodobnie nieco wyższe, dlatego niektórzy naukowcy zalecają przyjmowanie jej w trakcie przeziębienia oraz w ramach prewencji, jeśli mamy dużo aktywności fizycznej, stresu lub nie jadamy świeżych warzyw i owoców w wystarczającej ilości.

Witamina D – słoneczna odporność

Jeśli zastanawiacie się po jakie suplementy diety sięgnąć w okresie jesienno-zimowym w celu poprawy odporności, to zdecydowanie powinniście wybrać witaminę D. Ze względu na geograficzne położenie Polski, od zakończenia lata do początku wiosny mamy bardzo duże ryzyko jej niedoboru, ponieważ jej głównym źródłem jest biosynteza skórna przebiegająca pod wpływem promieni słonecznych. W związku z tym, gdy kończy się sezon na opalanie, to stężenie witaminy D stopniowo spada. Aby temu zapobiec, warto ją przyjmować doustnie w postaci suplementu lub leku, ponieważ żywieniowe źródła są niewystarczające do codziennego pokrywania naszego zapotrzebowania. Co ciekawe, zauważono, że dzieci z niedoborem witaminy D mają 2-krotnie wyższe ryzyko zachorowania na ostre infekcje górnych dróg oddechowych niż te, które miały jej odpowiednie stężenie we krwi. Jednym z mechanizmów, które nadają tej witaminie funkcję zwiększającą odporność jest jej udział w stymulacji genetycznej ekspresji peptydów przeciwdrobnoustrojowych, które wykazują silne właściwości bakteriobójcze.

O tym, czy suplementacja witaminy D jest konieczna także w słoneczne dni pisaliśmy tutaj: Czy suplementacja witaminy D jest potrzebna w lecie?

Pamiętajmy, że najsilniejszy organizm to taki, który jest dobrze odżywiony. W zadbaniu o różnorodną i zdrową dietę niezwykle pomocnym jest catering dietetyczny, który dostarcza zbilansowane posiłki każdego dnia tygodnia. Dzięki naszej wyszukiwarce w bardzo prosty sposób znajdziecie catering dietetyczny w Waszym mieście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *